Kirgistan 2018

W dniach od 21 do 31 października 2018 r. studenci Instytutu Rosji i Europy Wschodniej (studia eurazjatyckie) oraz Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu (studia dalekowschodnie – moduł Azja Centralna), pod opieką pana dr. Michała Kuryłowicza i pani dr Elżbiety Żak, mieli okazję uczestniczyć w dydaktyczno-integracyjnym wyjeździe do Kirgistanu. Głównym założeniem podróży było skonfrontowanie wiedzy zdobytej na uniwersytecie z zastaną na miejscu rzeczywistością. 
Wszyscy uczestnicy mogą pochwalić się szerokim wachlarzem zainteresowań: od zagadnień historycznych, przez polityczne i społeczne aż po kwestie gospodarki i turystyki. Ponadto każdy miał okazję poszerzyć swą wiedzę o Kirgistanie dzięki cowieczornym  warsztatom, podczas których studenci wygłaszali prezentacje na tematy sowieckiego dziedzictwa w regionie, emigracji zarobkowej do Rosji, handlu narkotykami, zwyczaju porywania kobiet, kwestii mniejszości narodowych, trybalizmu, potencjału turystycznego Kirgistanu, roli sektora hydroenergetycznego w gospodarce krajowej, odrodzenia islamu. Każdy z tematów dodatkowo był zgłębiany przez poddawanie go dyskusji, na koniec zaś poszerzano rosyjskie słownictwo o zwroty związane z przeżyciami danego dnia.
Pierwszym przystankiem w podróży był Kijów, gdzie głównym celem było zobaczenie słynnego Majdanu Niepodległości. Następnego dnia grupa wylądowała już w Azji. Ałmaty, jako była stolica, mogą pochwalić się dużą ilością budynków administracji państwowej oraz licznymi reliktami poprzedniego systemu, m.in. pokaźnym pomnikiem na cześć Bohaterów-Panfiłowców. 
Pobyt w Ałmaty nie był długi, ale został wykorzystany do maksimum. Stamtąd wszyscy ruszyli w dalszą podróż już na pokładach busów. Kierowcami byli zamieszkali w Kirgistanie Rosjanie, dzięki czemu grupa zyskała możliwość dotarcia do pięknych, lecz niekoniecznie popularnych miejsc. Pomocna była również ich wiedza odnośnie punktów gastronomicznych. 
Na kirgiskiej granicy podróżników powitały inspirujące i dodające otuchy słowa: “Welcome in Kirgyzstan! Good luck.”.
W podróży spędzono sporo czasu, jednak w żadnym wypadku nie był to czas stracony. Panorama za oknem zmieniała się niemalże z godziny na godzinę. Praktycznie przez całą drogę można było podziwiać imponujące, zachwycające widoki, które aż prosiły się o uwiecznienie na fotografii. Jednak bez względu na jakość sprzętu fotograficznego czy ilość sprzyjającego światła, nic nie odda wystarczająco wiernie hipnotyzującego czaru krajobrazów Azji Centralnej.
Pogoda była niewiarygodnie wręcz sprzyjająca, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę długość wyjazdu. Jedynym atmosferycznym problemem okazał się być smog, który w miastach (szczególnie w Biszkeku) nie dawał o sobie zapomnieć. Warto zaznaczyć, że zanieczyszczenie powietrza jest spowodowane nie tylko ogrzewaniem budynków podejrzanymi substancjami, ale również faktem, iż w Kirgistanie stacje benzynowe nadal oferują 80 czy 92 oktanowe paliwo.
Wszyscy bez wyjątku byli pod urokiem miejscowego bazaru, olśniewającego bogactwem kolorów i zapachów. Chętni mogli zaopatrzyć się tam m.  in. w tradycyjne dla lokalnej ludności nakrycia głowy oraz w skosztować różnorakich specjałów, a także ubić interes życia nabywając owoce i bakalie po niskich, regionalnych cenach. Transakcje sprzyjały rozmowom z mieszkańcami, okazującymi swe zainteresowanie w bardzo życzliwy sposób. Niektórzy wyrażali zdziwienie faktem, iż grupa młodych ludzi z Europy obrała za cel swej podróży właśnie ich ojczyznę, nie zaś, przykładowo, Tajlandię. 
Wizyta na Rosyjskim Słowiańskim Uniwersytecie w Kirgistanie była bardzo pouczająca, a wykłady o relacjach między Moskwą a Biszkekiem oraz o potencjale hydroenergetycznym Kirgizji dawały wiele do myślenia.
Nie sposób było także nie odwiedzić największego w całym kraju meczetu, którego imponująca bryła skrywa bajeczne wnętrze.
Trasa podróży została wyznaczona tak, by możliwie najlepiej zapoznać się z Kirgistanem. Poza stolicą grupa miała okazję także odwiedzić również inne miasta. W Darkanie zachwyt wzbudzało przede wszystkim słusznie opiewane przez Ajtmatowa jezioro Issyk-kul. W Karakole można było zobaczyć wiekowy dungański meczet oraz ponad stuletnią, drewnianą cerkiew Świętej Trójcy, zaś odwiedzając muzeum Mikołaja Przewalskiego można było zapoznać się bliżej z sylwetką rosyjskiego badacza i generała. Zwiedzanie Narynu, w okolicach którego ma powstać hydroelektrownia wierchnienaryńska, było pretekstem do przedyskutowania perypetii związanych z jej budową.
Nie zabrakło również atrakcji przyrodniczych i krajobrazowych. Prawdziwą ucztą dla oczu były widoki Kanionu Skazka czy Przełęczy Dolon (3031 m n.p.m.), a także panorama rozciągająca się z Wieży Burana w Dolinie Czujskiej. Podczas jazdy nieodłącznym widokiem były pasące się na stepie owce, bydło i konie. Te ostatnie nadal odgrywają szczególną rolę w kirgiskiej tożsamości (mimo, iż Kapuściński mógł utrzymywać inaczej). Można było przekonać się o tym m.in. w Czołponacie, gdzie znajduje się arena Mistrzostw Świata Nomadów, w tym roku zorganizowanych po raz trzeci.
Nieodłącznym elementem poznawania lokalnej kultury było też, rzecz jasna, smakowanie regionalnych potraw. Oparta na baraninie kuchnia jest wyrazista w smaku i dość tłusta. Europejskim podniebieniom szczególnie przypadły do gustu manty oraz lagman.
Ostatnie dni w Azji każdy poświęcił na zobaczenie tego, czego nie uwzględniła oficjalna trasa oraz na zakup pamiątek. Wizyta w dwóch państwach regionu pozwoliła uczestnikom wyjazdu na własne oczy dostrzec gospodarcze dysproporcje pomiędzy nimi. W Kirgistanie dodatkowo można było zaobserwować niejakie rozdarcie pomiędzy własną a sowiecką tożsamością, co ilustruje fakt, iż w stolicy znajdują się pomniki zarówno Lenina i Puszkina jak i Manasa oraz Ajtmatowa.
W Kijowie głównym punktem dnia okazała się Ławra Peczorska, gdzie grupie udało się trafić na wyjątkowo sympatyczną przewodniczę, która z prawdziwą pasją (na przystępnym dla nas językowym poziomie) ukazała nam znaczenie jednego z najważniejszych miejsc wschodnioeuropejskiego prawosławia. 
Wszystkie dwadzieścia dwie osoby wróciły do Krakowa w ostatni październikowy wieczór. Zmęczeni, ale szczęśliwi, z apetytem na podróż po pozostałych trzech republikach regionu centralnoazjatyckiego.,
Ta pouczająca podróż nie odbyłaby się bez wsparcia Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, Instytutu Rosji i Europy Wschodniej UJ, Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ oraz Fundacji Bratniak, którym serdecznie dziękujemy za tę wyjątkową szansę. 
 
(kp)
 
Fot. E. Żak